Polska,  Rowerem,  Travel

Wschodni szlak rowerowy Green Velo

Zapraszam Was dzisiaj – i przez parę kolejnych tygodni – na wycieczkę rowerową, na którą wybrałam się, czas jakiś temu, z mamą. Wschodni szlak rowerowy Green Velo korcił nas od dłuższego czasu, ale ciągle odkładałyśmy zorganizowanie wyjazdu. Miałyśmy dziesiątki wymówek. Zbyt dużo planowania, nie znamy okolic, mama nie ma roweru, zbyt dużo sprzętu trzeba kupić… Z pewnością mogłabym zrobić post z samymi wymówkami. W końcu jednego dnia postanowiłyśmy – jedziemy. Miałyśmy ponad pół roku na dokupienie tego, co trzeba było i zaplanowanie trasy. Urlopy zostały wzięte – nie było odwrotu.

Początek naszego Green Velo
Green Velo, dworzec w Białymstoku

CZYM JEST WSCHODNI SZLAK ROWEROWY GREEN VELO?

Wschodni szlak rowerowy Green Velo to ponad 2000 kilometrów tras rowerowych o różnym standardzie. Prowadzą przez pięć wschodnich województw Polski. Przebiega przez piękne i relatywnie mało znane większości rejony Polski. Krainy zróżnicowane kulturowo i ciekawe historycznie. Szlak jest dość dobrze oznakowany. Wybudowane zostały MORy – czyli miejsca obsługi rowerzystów, różniące się bardzo od siebie. Od miejsc z mapką i ławką, po MORy wyposażone w prysznice, czy miejsca na grilla. Nigdy nie wiadomo, na jaki trafimy następnym razem. Nie wiadomo też niestety, kiedy na MOR trafimy, chociaż strona szlaku podaje informację, że powinny się znajdować co maksymalnie 10 kilometrów.

Green Velo MOR Werchlis
MOR w miejscowości Werchliś, Green Velo

Ułatwieniem dla turystów na szlaku jest niewątpliwie wyznaczenie tak zwanych MPRów, czyli miejsc przyjaznych rowerzystom. Są wśród nich serwisy i wypożyczalnie rowerowe, noclegi – które oznaczone są symbolami zgodnie z proponowanymi dla rowerzystów udogodnieniami [czy znajduje się na miejscu stojak, czy zamknięty garaż dla roweru, czy można rower naprawić lub wypożyczyć itp], czy atrakcje turystyczne. Wszystkie są zaznaczone w aplikacji Green Velo. Ich spis, z opisami, znajdziecie też na stronie szlaku.

PRZEBIEG SZLAKU GREEN VELO

Trasa szlaku Green Velo rozpoczyna się w województwie warmińsko-mazurskim, w Elblągu. W obrębie tego województwa znajduje się około 420 kilometrów szlaku. Następnie Green Velo prowadzi przez województwo podlaskie – ok. 592 kilometry, lubelskie – 351 kilometrów, podkarpackie – 428 kilometrów i świętokrzyskie – 190 kilometrów. 

Z Elbląga szlak prowadzi na wschód. Przez Frombork, Lidzbark Warmiński, dociera do styku granic Polski, Litwy i Rosji, skąd rusza na południe. W Przemyślu szlak skręca na zachód, a następnie północ by przez Rzeszów, Tarnobrzeg i Kielce dotrzeć do Końskich – gdzie Green Velo ma swój koniec.

NASZA WYCIECZKA WSCHODNIM SZLAKIEM ROWEROWYM GREEN VELO

Nasze rowerowe wakacje na szlaku Green Velo miały zaczynać się w Białymstoku, a skończyć się w Lublinie. Ostatnim miejscem na szlaku miał być Chełm. Od niego miałyśmy odbić na Lublin, skąd można było się dość łatwo dostać na Śląsk. W planie miałyśmy dwie pętle dodatkowe – szlak tatarski oraz zobaczenie Krainy Otwartych Okiennic. 

Jak zobaczycie planu nie udało się zrealizować. Chociaż planowałyśmy trasę pół roku, wzięłyśmy palnik – na wypadek gdyby nie było gdzie kupić herbaty, karimaty i śpiwory – gdyby nie było gdzie nocować, choć zabrałyśmy latarki, power banki, dwa zestawy dętek i innych arcyważnych rzeczy na każdą okoliczność, musiałyśmy się poddać. Nie było w sakwach zapasowej nogi.

Siódmego dnia w moim kolanie zaczęły się dziać dziwne i niepokojące rzeczy. Wrażenie, jakby rzepka stukała o kość udową i dość spory ból, a w perspektywie zbliżenie się do wschodniej granicy i brak miast na szlaku skłoniły mnie do poszukania fizjoterapeuty. Jedyne miejsce, gdzie można było takowego znaleźć to były Siemiatycze. Pan fizjo ulitował się nade mną i przyjął mnie na CITO. Tyle bólu, ile on mi zadał, nie zadało mi kolano ani przed, ani po wizycie, ani nawet suma sumarum. Stwierdził, że trzeba dzień odpocząć. Dał ćwiczenia na poluzowanie rzepki – która podobno była zaciągnięta, przykleił rolkę taśmy i posłał mnie w świat z nadzieją, nie obietnicą, że może będzie dobrze. Nie było dobrze. Skończyłyśmy swoje wakacje przedwcześnie w Terespolu, czy raczej w Chotyłowie, bo z Terespola pociągiem wydostać się nie szło.

Mimo wszystko udało nam się zobaczyć sporo pięknych miejsc. Zapraszam do przyłączenia się do moich wspomnień ze szlaku Green Velo.

POSTY Z SERII

#1 WSCHODNI SZLAK ROWEROWY GREEN VELO – WSTĘP

#2 POCZĄTEK PODRÓŻY, BIAŁYSTOK I SUPRAŚL

#3 SZLAK TATARSKI

#4 GRÓDEK – KRAINA OTWARTYCH OKIENNIC – NAREW – NAREWKA

#5 BIAŁOWIESKI PARK NARODOWY

#6 HAJNÓWKA, DUBICZE, KLESZCZELE, CZEREMCHA, ROGACZE

#7 GÓRA GRABARKA, SIEMIATYCZE

#8 MIELNIK, GNOJNO, BUG, JANÓW PODLASKI

#9 PRATULIN I KONIEC JAZDY

# 10 PODSUMOWANIE – BAGAŻ, PORAŻKI, ROZCZAROWANIA, JEDZENIE, PLANY