• Rowerem,  Travel

    Green Velo – Grabarka, Janów Podlaski, Pratulin

    Po wizycie u fizjoterapeuty w Siemiatyczach, po drodze do których odwiedziłyśmy Górę Grabarkę [gdzie łyknęłam sobie na wszelki wypadek z cudownego źródełka, które niestety nie pomogło], miałam nadzieję, że uda mi się kontynuować naszą wycieczkę. Niestety kolano nie dało za wygraną i ledwo udało nam się dojechać do Terespola. W tym wpisie znajdziecie ostatni etap naszej podróży szlakiem Green Velo.

    ŚWIĘTA GÓRA GRABARKA

    Grabarka, zwana sercem polskiego prawosławia, znajduje się w Podlasiu. Święta góra prawosławnych jest znana wielu osobom z powodu swojego wyjątkowego wyglądu. W lesie otaczającym stojącą na wzgórzu cerkiew rośnie drugi las – las krzyży. Małych i dużych, głównie drewnianych, starych i nowych, obwieszonych różańcami. Robi to niesamowite wrażenie. Znalazłam informację, że na górze znajdować się może nawet 12000 krzyży i jestem w to w stanie uwierzyć.

    Grabarka Święta Góra

    Na górze krzyży panuje podniosła atmosfera świętego miejsca. Ludzie mówią cicho, spokojnie. Nikt nie krzyczy, nie śmieje się, ale jednocześnie jest pogodnie.

    Na Grabarkę co roku pielgrzymuje  Jest to najważniejsze sanktuarium prawosławne w Polsce. Historia sanktuarium rozpoczęła się podczas epidemii cholery w 1710 roku. Według legendy jeden z okolicznych mieszkańców we śnie zobaczył ratunek przez szalejącą zarazą – źródło bijące na wzgórzu w uroczysku Sumieńszczyzna. We śnie picie wody ze źródełka ratowało przed cholerą. Do źródła udała się duża grupa wiernych z krzyżami prowadzonych przez lokalnego proboszcza. Byli to jedyni w okolicy ludzie, którzy przetrwali epidemię. Z wdzięczności wznieśli niewielką kapliczkę, a z czasem cerkiew [1789r.], a woda ze źródła zaczęła przyciągać pielgrzymów z całej Polski i Europy.

    Najwięcej pielgrzymów podróżuje na Górę Krzyży w święto Przemienienia Pańskiego (18/19 sierpnia). Na oficjalnej stronie znajdziecie między innymi rozpiskę nabożeństw, wirtualną wycieczkę i garść informacji.

    Jeżeli Grabarka Was zainteresowała, polecam Wam wpis na blogu Białystok subiektywnie – GÓRA GRABARKA. SERCE I SIŁA PRAWOSŁAWIA W POLSCE

    MIELNIK – PRZEKRACZAMY BUG

    Przez Bug mogłyśmy przeprawić się albo w Mielniku, albo Gnojnie. Promem. Ta pierwsza opcja – z opinii i przeczytanych artykułów – wyszła na bezpieczniejszą, więc z niej skorzystałyśmy. Z jakiegoś powodu bardzo czekałam na moment, w którym dojedziemy nad Bug. Miałam w głowie romantyczną wizję Bugu – rzeki dzikiej, naturalnej, niezagospodarowanej. I się nie zawiodłam. Bug, to jedna z ostatnich dzikich rzek Europy.

    Bug Mielnik
    Pierwsze spojrzenie na Bug… Widok z góry zamkowej w Mielniku

    Miasteczko Mielnik, w którym przeprawialiśmy się przez Bug, słynie głównie z kopalnictwa i przetwórstwa kredy. Do dziś działa w nim czynna kopalnia, której my nie oglądałyśmy. Wśród atrakcji wymienia się górę zamkową [ jedna z pierwszych wzmianek o zamku mielnickim pochodzi z 1379 roku], ruiny kościoła, czy rezerwat Uszeście. Nazwa Mielnik, może kojarzyć się tym, którzy uważali na historii, z unii mielnickiej.

    GNOJNO

    Z Mielnika w województwie podlaskim, przeprawiłyśmy się do Zabuża, w województwie mazowieckim, po to, żeby chwilę później wylądować w Gnojnie, w województwie świętokrzyskim 🙂 Ale zanim do Gnojna wjechałyśmy odbiłyśmy od drogi w stronę punktu widokowego – oznaczonego na mapach Google [jako Widok na zakole Bugu], który podobno oferuje najlepszy widok na rzekę 🙂

    Bug Gnojno
    Po drugiej stronie Bugu

    Samo Gnojno to wieś, której historia sięga czasów rzymskich i sławnego bursztynowego szlaku, który tędy prowadził. Pierwsza historyczna wzmianka datowana jest na 18 marca 1241 i dotyczy spalenia miejscowego kościoła przez Tatarów podczas bitwy pod Chmielnikiem.

    JANÓW PODLASKI

    Droga wjazdowa na teren stadniny

    Janów Podlaski słynie z koni. Znajduje się tu najstarsza państwowa stadnina koni. Konie rasy arabskiej i półkrwi mieszkają tu od 1817 roku. Taka tradycja robi wrażenie. Zespół klasycystycznych stajni w Wygodzie koło Janowa zajmuje 2500 hektara. Tutaj zatrzymałyśmy się na ostatni nocleg na naszej wycieczce. Dalej kolano mi już nie pozwoliło jechać.

    Nocleg w „hotelu” w stadninie przypominał ten w starszych schroniskach młodzieżowych i górskich, ale było czysto i otoczenie było piękne. Zjeść udało nam się w punkcie gastronomicznym – bo inaczej tego nie można nazwać. Dość tanio, ale bardzo podstawowo. Nie do końca umiem sobie wyobrazić, jak stadnina gości ludzi, wydających tysiące na konie. Pewnie nie nocują i nie jedzą na terenie stadniny.

    Swoje powstanie stajnie zawdzięczają wojnom napoleońskim, podczas których drastycznie wzrosło zapotrzebowanie na konie. O wniesienie klasycystycznych budynków wraz z wieżą zegarową zadbał Rosjanin Iwan Paskiewicz. Sam Janów, nazywał się kiedyś Porchowo, a najstarsze zapisy o nim pochodzą ze średniowiecza. Nazwę Janów zawdzięcza biskupowi Janowi Łosowiczowi, który w 1450 roku przeniósł rezydencję biskupią z Łucka do Porchowa. Początkowo miejscowość nazywała się Janów Biskupi. W 1465 roku Janów zyskał prawa miejskie. Po czym trzykrotnie je stracił. Ostatni raz w 1946 roku. I tak już zostało. Jednak stadnina nie znajduje się w samym Janowie, ale w położonej dwa kilometry dalej – Wygodzie.

    Pierwsze konie przywędrowały do Janowa z cesarskich stajni w Wiedniu, hodowców w Rosji i Anglii. W czasie pierwszej wojny światowej janowickie stado ewakuowano. Większość koni zginęła. Chociaż stado odtworzono, to kolejna wojna znów przyniosła straty. Do pierwszej aukcji koni arabskich, jesienią 1969 roku, doprowadził ówczesny dyrektor Andrzej Krzyształowicz. W 1980 roku, arabskiego ogiera El Paso sprzedano za milion dolarów. W 1985 roku klacz Penicylina poszła za 1,5 miliona; podobną cenę 1,4 miliona euro – stadnina zarobiła sprzedając klacz Pepita w 2015 roku.

    Na czas wprowadzonego stanu wyjątkowego zwiedzenie stadniny zostało zawieszone. Aktualne informacje i ceny znajdziecie na stronie.

    PRATULIN

    Pratulin to miejscowość z przynajmniej średniowiecznym rodowodem, chociaż obecną nazwę nadał jej Józef Franciszek Sapieha w 1732 roku. Leżał na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego i prawdopodobnie zamieszkiwany był przez ludność pochodzenia rusińskiego. Od 1815 roku Pratulin znajdował się w Królestwie Kongresowym. W 1861 r. w obrębie parafii pratulińskiej mieszkało 1850 katolików obrządku greckiego, 251 katolików obrządku łacińskiego, 62 żydów, 32 chrześcijan niekatolików i 14 muzułmanów. Z grekokatolikami wiąże się najbardziej tragiczna część historii Pratulina. W styczniu 1874 roku, w trakcie akcji przymusowego przyłączenia unitów do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, zginęło tu 13 unitów. Zostali zastrzeleni przez rosyjskie wojsko próbując nie dopuścić nowego kapłana do cerkwi.

    Cerkiew, której bronili uniccy męczennicy została rozebrana, a na jej miejscu postawiono osiemnastowieczny drewniany kościół przywieziony ze Stanina. Na pamiątkę trzynastu zamordowanych wokół kościoła stworzono ścieżkę męczenników – z kapliczką dla każdego z nich.

    Ścieżka męczenników Pratulin

    Nazwa Unici wzięła się od Unii Brzeskiej, która łączyła wyznawców prawosławia na ziemiach Rzeczpospolitej z kościołem katolickim. Unici przyjęli prymat papieża i katolickie dogmaty, ale zachowali formy liturgiczne charakterystyczne dla obrządku wschodniego, język starocerkiewnosłowiański, kalendarz juliański. Nie przyjęli również celibatu dla duchownych. Z biegiem czasu kościół unicki przejmował kolejne cechy katolicyzmu. Unia spotkała się z ostrym sprzeciwem Rosji oraz prawosławnego patriarchatu moskiewskiego. Po rozbiorach na terenach, które znalazły się pod zaborem rosyjskim rozpoczęto prześladowania kościoła unickiego. Początkowo ze świątyń usuwano wszelkie kojarzące się z katolicyzmem symbole i sprzęty, takie jak organy, monstrancje, dzwonki. Następnie wiernych namawiano do przejścia na prawosławie, później stosowano groźby i kary. Stosowano kary więzienia i zsyłki, aż w końcu dochodziło do interwencji zbrojnych. Podobnie rzecz się miała w Pratulinie. W wyniku starcia wojska z broniącymi dostępu do cerkwi wiernymi rannych zostało 180 unitów, a 13 zostało zamordowanych. Tych trzynastu pochowano w nieoznakowanym wspólnym grobie. Wydarzenie to nie zdusiło unickiego ducha w Pratulinie, więc nie był to koniec prześladowań. W 1996 roku pratulińscy męczennicy zostali beatyfikowani.

    W Pratulinie znajduje się również katolicki kościół p.w. św. Piotra i Pawła z 1838 roku. Kościół ten również był zmieniony przez rosyjskie władze na cerkiew. Na terenie kompleksu znajduje się również droga krzyżowa.

    Droga krzyżowa w Pratulinie

    Pozostałe wpisy z wycieczki Green Velo: wstęp // Białystok i Supraśl // Szlak tatarski // Gródek, Kraina Otwartych Okiennic, Narew i Narewka // Białowieża i Białowieski Park Narodowy // Hajnówka, Dubicze, Kleszczele, Rogacze

  • Travel,  Tychy

    Tyski alfabet. Nowe Tychy od A do Z.

    Często bywa tak, że mieszkając w jakimś mieście nie zauważamy jego urody, nie widzimy jak jest niezwykłe. Seria “Tyski alfabet. Nowe Tychy od A do Z” jest dla mnie szansą dojrzenia niezauważanych na co dzień szczegółów miasta, w którym mieszkam. Chodząc po uliczkach, wchodząc w osiedla, które do tej pory omijałam, a nawet spacerując uważniej po tych rejonach, w których byłam wielokrotnie, odkrywam ciekawe miejsca, zauważam przeoczane do tej pory szczegóły i smaczki.

    „Tyski alfabet. Nowe Tychy od A do Z” jest też możliwością przedstawienia Tychów innym, zainteresowania ludzi tym miastem. Dzisiaj Tychy nie jawią się podróżnikom, jako warte odwiedzenia, a myślę, że są. Za projekty budynków i osiedli w Tychach odpowiadali doskonali architekci, którzy zdobywali i wciąż zdobywają nagrody za pracę w naszym mieście. Może wpisy tej serii pomogą chociaż jednej osobie nowej w Tychach odkryć ich urok?

    Do tej pory Tychy – swego rodzaju żywe muzeum architektury powojennej – od socjalizmu do postmodernizmu – przyciągało głównie pasjonatów i studentów architektury, ale myślę, że dzieje się tu wiele w kierunku zainteresowania Tychami innych grup. I zachęcenia ludzi do pozostania, lub zamieszkania w Tychach.

    Tychy Paprocany
    Tychy, Paprocany.

    Zapraszam Was na wycieczkę po tyskich osiedlach, które nazwane są literami alfabetu od A do Z. System ten miał swój początek na deskach architektów, którzy literami oznaczali projekty poszczególnych zespołów osiedlowych. Jak to bywa – najtrwalsze są prowizorki, więc ta tymczasowa nomenklatura przeszła do języka tyszan i została w końcu prawnie usankcjonowana. Teoretycznie do każdej z tych liter przypisane jest imię żeńskie – A, to Anna, B – Barbara, C – Celina, ale to rozbudowane nazewnictwo nie jest szczególnie popularne i spora część tyszan nie wie, jakie imię patronuje któremu osiedlu. Imieniem określa się Balbinę, Łucję, Stellę… I to chyba na tyle.

    W system literowy wtłoczone zostało również nazewnictwo ulic wewnątrz osiedlowych. Na osiedlu A, ulice zaczynają się od litery a, na osiedlu M, od litery m. Są drobne wyjątki, ale ogólnie zachowana jest ta zasada. Również kluby osiedlowe noszą imiona patronek osiedli – na M jest klub Magdalena, na O – Olimpia, na R – Regina. Chociaż i tu mamy wyjątki – Orion, Uszatek, Tuptuś. Nie ma damskich imion – ale liter się trzymają 🙂

    Tychy osiedle B
    Tablica informacyjna – ulica Batorego na osiedlu B.

    TYSKI ALFABET. NOWE TYCHY OD A DO Z

    O czym będę pisać w tej serii? Cóż – tytuł mówi sam za siebie. W każdym z wpisów zabiorę Was na wycieczkę po jednym z osiedli Nowych Tychów. Zaczęłam alfabetycznie, ale nie jest powiedziane, że tak zostanie. Jak to często bywa, są osiedla o których pisze się łatwiej, i takie, nad którymi trzeba się trochę napracować. Osiedle A jest przykładem tych łatwiejszych. Często wspominane w publikacjach, opisane na blogach, pełne rzeźb, ozdób i ciekawostek architektonicznych – wpis pisał się sam. Są jednak osiedla – w głównej mierze te, które powstały w drugiej fazie budowania Nowych Tychów, którym brakuje jeszcze historii, na których na pierwszy rzut oka nie ma absolutnie nic interesującego i te będą na pewno sprawiać kłopot.

    Mam nadzieję, że wyjdzie mi z tego cykl, który zainteresuje chociaż wąskie grono odbiorców i który, w jakiejś mierze, spełni moje założenia. Że komuś pomogę, kogoś zaciekawię, zainteresuję Tychami.

    Jednak przede wszystkim mam nadzieję, że tymi wpisami uda mi się zmienić nieco percepcję Tychów jako miasta sypialni, bez duszy, historii i kultury, bez niczego wartego zobaczenia, zatrzymania się na chwilę.

    BUDOWA NOWYCH TYCHÓW – ETAP PIERWSZY

    Na początek kilka słów o tym jak powstawały Nowe Tychy.

    Pomysł na rozbudowę Tychów [nie pierwszy w historii] powstał w roku czterdziestym dziewiątym podczas prac nad planem dla Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Konieczność deglomeracji GOP wymagała wytypowania miejsc, w które można by było przenieść część zakładów przemysłowych i ludności, a które znajdowałyby się blisko GOP i były z nim dobrze skomunikowane. Jednym z takich miejsc – miast-satelitów – były niewielkie wówczas, dziesięciotysięczne Tychy. Zielonym światłem była uchwała Prezydium Rządu z 4 października 1950 r.:

    „W okresie planu 6-letniego rozbudować m. Tychy do rzędu miast około 30.000 mieszkańców […]. W planie perspektywicznym przewidzieć dalszą rozbudowę miasta Tychy do rzędu miast 100-tysięcznych z uwzględnieniem przejęcia części funkcji centralnych w stosunku do Centralnego Zagłębia Węglowego dla odciążenia Katowic”.

    Projektantem pierwszego osiedla – socrealistycznego A, jak Anna – był Tadeusz Teodorowicz-Todorowski. Za wygląd kolejnych osiedli oraz planu generalnego miasta odpowiadali wyłonieni w konkursie Kazimierz Wejcher i Hanna Adamczewska [później Adamczewska-Wejchert]. Ów plan został zatwierdzony 19 marca 1953 roku. Wytyczono dwie główne osie nowego miasta. Oś wschód – zachód stanowi linia kolejowa umieszczona w wykopie. Natomiast z północy – od Parku Północnego, na południe – Park Południowy [a dalej las wokół Jeziora Paprocańskiego] poprowadzona została tak zwana Zielona Oś Miasta, składająca się głównie z Parków i zieleńców. Na osi północ-południe, w 1967 roku rozpoczęto budowę Urzędu Miasta [wtedy: Prezydium Miejskiej Rady Narodowej], który zaprojektowali Wacław Jaciow, Emilian Piasecki i Kazimierz Wejchert

    Wokół miejsca przecięcia się obu osi, ograniczone przez główne ulice powstał kwadrat o boku około kilometra, w którym mieścić się miało centrum miasta. Czy tak się stało i tak zostało? Wbrew pozorom kwestia centrum Tychów nie jest łatwa i różne są opinie. Myślę jednak, że mogę zaryzykować teorię, iż większość mieszkańców Tychów umieści centrum Tychów wzdłuż ulicy Grota Roweckiego, czyli w zachodniej części obszaru wyznaczonego przez architektów.

    Mapa osiedli Tychów
    Plan ogólny miasta został w roku 1955 nagrodzony przez Komitet ds. Urbanistyki i Architektury nagrodą I stopnia
    [plan ogólny miasta, fot. Kazimierz Wejchert – Nowe Tychy]

    Z końcem roku 1950 zatwierdzono uchwałą plan rozbudowy miasta, a w latach 1951-59 oddano do użytku nowe mieszkania dla czterdziestu tysięcy mieszkańców. Mieszkania powstawały i od razu wprowadzali się do nich nowi lokatorzy. W archiwach muzeum miejskiego znajdziecie niejedno zdjęcie dzieciaków bawiących się na wykopach, czy wśród gruzu, życia toczącego się tuż obok powstających kolejnych budynków.

    „Ależ to była przygoda! Rysowaliśmy coś na arkuszu, potem ktoś to zanosił na budowę, nagle setki ludzi zaczynało z tym planem pracować, w ruch szły maszyny i z naszego rysunku rósł budynek, a z budynków cała dzielnica. Huśtawka emocji – duma, że powstaje nasza budowla, ale i obawa, czy się nie pomyliłem w obliczeniach i dom się nie zawali. Koledzy w innych miejscach Polski mogli czuć frustrację, pracowali nad wieloma projektami, a tylko nieliczne realizowano. Nasze były natychmiast urzeczywistniane”.

    Fragment wywiadu z architektem Andrzejem Czyżewskim

    Ostatnie osiedle w północnej części Tychów – osiedle G – skończono budować w 1975 roku.

    DRUGI ETAP BUDOWY TYCHÓW

    Kiedy rozpoczęła się budowa nowego miasta i powstał wykop kolejowy – Stachowa Kępa znalazła się po jego południowej stronie, która do 1972 roku zachowała wiejski charakter. Wystarczyło przejść nowo zbudowanym mostem nad koleją [u wylotu dzisiejszej ulicy Grota Roweckiego], żeby znaleźć się w innym świecie – wśród pól, ze skowronkami śpiewającymi nad głową.

    Maria Lipok-Bierwiaczonek, Tychy oczywiste i nieoczywiste.

    Pierwsza część rozbudowy Tychów zatrzymała się na osi wschód – zachód wyznaczonej przez linię kolejową. W drugim etapie budowniczy przekroczyli tą linię. W latach 1972-73 rozpoczęto budowę osiedli M i H. Intensywną budowę Tychów skończono po roku 1982.

    Na terenie powstającego w tej części rozbudowy osiedla N planowano stworzyć centrum Tychów. W miejscu, w którym dzisiaj znajduje się nieczynna stacja Tychy Miasto powstać miał dworzec centralny, a w jego bezpośrednim sąsiedztwie zabudowania centrum. Dzisiaj po tych planach pozostały ruiny rozpoczętej i nigdy nie ukończonej budowy. W jedynym ukończonym budynku mieści się przechodnia, część kolejnego została wchłonięta przez kościół św. Benedykta. Niedawno rozebrana część wisząca niebezpiecznie [ze względu na zły stan] nad chodnikiem wzdłuż alei Jana Pawła II miała być kawiarnią z niewątpliwie atrakcyjnym widokiem.

    Wśród niezrealizowanych planów na tą część miasta znajdziemy również drugą oś zieloną, która miała prowadzić z osiedla R, poprzez Park Jaworek, osiedle M i dalej N, O aż po ulicę Paprocańską. Stworzono jedynie jej drugą połowę – za ulicą Dmowskiego. Na terenie Skałki powstać miał Uniwersytet oraz amfiteatr.

    Mimo wielu niezrealizowanych planów osiedla powstawały, a na nich wiele ciekawych rozwiązań architektonicznych, o których poczytacie we wpisach dotyczących konkretnych osiedli.

    A GDZIE STARE TYCHY?

    Chociaż z opisów i zdjęć wydawać by się mogło, że Nowe Tychy powstały na pustym placu, to jednak nie jest to w żadnym stopniu bliskie prawdzie. Samo nazewnictwo – chociaż nigdy oficjalnie nie usankcjonowane – Nowe Tychy, świadczy o tym, że jakieś Tychy istnieć musiały wcześniej. I istniały. Chociaż Tychy do 1951 roku nie posiadały nigdy pełnych praw miejskich, to jednak, jako wieś, były dość niezwykłe. Większość z blisko 11 tysięcznej społeczności zamieszkującej Tychy przed rozbudową, utrzymywało się z pracy poza rolnictwem. A ich przodkowie zasiedlali te ziemie od czasów średniowiecza. Dwa browary – książęcy i obywatelski, fabryka celulozy – to duże przedsiębiorstwa produkcyjne, które też niekoniecznie kojarzą nam się z wsią. W Tychach był szpital, sierociniec, cztery szkoły powszechne, kino, gazownia i ośrodek rekreacyjny z basenem. Dworzec na linii Bielsko Katowice zapewniał dostęp do większych ośrodków.

    Na terenie, na którym dzisiaj stoją zabudowana Nowych Tychów znajdowały się budynki mieszkalne i gospodarstwa tych, z dawnych mieszkańców miasta, którzy rolę uprawiali. Pierwsi osadnicy w nowym mieście na własne oczy widzieli, jak gospodarstwa te – jedno po drugim znikają, pożarte przez nowy twór. Do dzisiaj, na pierwszych osiedlach Nowych Tychów, można spotkać dawne zabudowania. Ceglane domy pozostawione pomiędzy blokami. Podobnie rzecz ma się z osiedlami W czy Z, które dawniej były częścią wsi Paprocany. Budowa Nowych Tychów dramatycznie zmieniła życie rodzimych mieszkańców miasta. Stąd często słyszy się opowieści o niesnaskach między ludnością starotyską, a napływową. Dziś ostały tylko echa tamtych animozji, a Ślązaka w Tychach uświadczyć trudno. Mozaiki popularne w przestrzeni miejskiej, można odczytywać jak analogie tyskiego społeczeństwa – miksu rdzennych mieszkańców i tych, którzy przyjechali tu z każdej strony kraju.

    Mimo że przez kilkanaście lat [a szczerze mówiąc dłużej, bo jeszcze pamiętam w latach dziewięćdziesiątych dostawanie listów zaadresowanych do Nowych Tych] używano nazwy Nowe Tychy nie została ona nigdy usankcjonowana prawnie. Tychy pozostały Tychami. Za to nazwa Stare Tychy stała się nazwą dzielnicy obejmującej miejską część miasta sprzed rozbudowy.

    MIESZKAŃCY NOWYCH TYCHÓW

    Klucze do mieszkań, pierwszym mieszkańcom Nowych Tychów wręczono podczas pierwszomajowych uroczystości roku 1952. Mieszkania jeszcze bez gazu i centralnego ogrzewania, które doprowadzano później – wyposażone były w piece węglowe. Charakterystyczne dla pierwszej części rozbudowy Tychów było to, że mieszkańcy wprowadzali się niejako na czynny plac budowy.

    Zabawa przy betoniarce, 1961r., fot. Andrzej Czyżewski, zbiory www.abc.tychy.pl

    Dla mieszkańców pierwszego osiedla A ważną rolę grały znajdujące się obok tereny zielone. Stadion, który istniał już wcześniej, to kompleks z boiskami, basenem i restauracją, który zapewniał rozrywkę młodszym i starszym.

    Wśród pierwszych rodzin zamieszkujących nowe osiedla wiele było rodzin górniczych, lub rodzin pracowników hut – do czego nawiązują rzeźby na placu Św. Anny, czy lampa górnicza na osiedlu A. W latach sześćdziesiątych sporą grupę nowych mieszkańców stanowili repatrianci ze wschodu. Kolejna duża migracja do Tychów spowodowana była budową Fabryki Samochodów Małolitrażowych. Sama należałam do tej ostatniej grupy. Moi rodzice przyjechali do Tychów skuszeni pracą na Fiacie, więc sporo moich dziecięcych wspomnień związana jest z zakładem – od spacerów wzdłuż ogrodzenia Fiata, po straszny okres strajku, kiedy rodzice tygodniami nie wychodzili do pracy, a zatem pilnowali nas dużo bardziej, po Dni Rodzinne Fiata i coroczne bożonarodzeniowe wręczanie paczek świątecznych na lodowisku. Nie mogę zapominać o koloniach w fiatowskich ośrodkach wypoczynkowych, dzięki którym odwiedziłam połowę polskiego wybrzeża.

    W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych Tychy nazywane było „miastem dzieci”. Na terenie miasta osiedlało się wiele młodych małżeństw, więc przyrost naturalny, oraz liczba dzieci były wyjątkowo wysokie. Chociaż często brakowało czasu na urządzenie przestrzeni do zabawy, przez co dzieci bawiły się w wykopach i miejscach, gdzie ich obecność była może nieszczególnie bezpieczna, szkoły i przedszkola powstawały szybko na każdym nowym osiedlu.


    ARTYKUŁY CYKLU:  osiedle A, osiedle B, osiedle C, osiedle D, osiedle E, osiedle F, osiedle G, osiedle H, osiedle I, osiedle J, osiedle K, osiedle L, osiedle Ł, osiedle M, osiedle N, osiedle O, osiedle P, osiedle R, osiedle S, osiedle T, osiedle U, osiedle W, osiedle Z

    BIBLIOGRAFIA

    Przy tworzeniu poszczególnych wpisów serii korzystałam z różnych źródeł – internetu, prasy, książek. Poniżej podaję dla tych, których temat bardziej interesuje, listę książek, do których udało mi się dotrzeć

    Maria Lipok-Bierwiaczonek, Tychy oczywiste i nieoczywiste, Książęce ślady, dotknięcie sacrum i nowe miasto, Tychy 2015

    Patryk Oczko, Tychy sztuka w przestrzeni miasta, Muzeum Miejskie w Tychach 2015