Giesche – winnica w Katowicach
Chociaż na Śląsku żyję całe swoje życie, zarówno region, jak i najbliższa okolica Tychów – miasta, w którym się urodziłam i mieszkam, ciągle ma przede mną swoje tajemnice. Nawet jeżeli coś mnie interesuje – a wina lubię i pijam, chociaż może nie polskie, na Śląsku jest tyle ciekawych miejsc, że nie ciężko odkrywać coraz to nowe.

Takim odkryciem była winnica Giesche – rzut beretem od Tychów, o której dowiedziałam się z Facebooka. Od czasu do czasu zaglądam w zakładkę wydarzenia, gdzie Facebook podpowiada mi wydarzenia w okolicy – tak znalazłam spacery po winnicy. Zapisałam się na pierwszy możliwy, a Was dzisiaj zapraszam na artykuł z tego wydarzenia.
WINNICA GIESCHE
Chociaż nazwa Giesche może sugerować coś innego Winnica Giesche mieści się w Murckach, w otoce Rezerwatu Lasy Murckowskie. Znajdziecie ją vis-a-vis Hałdy Murckowskiej, na wysokości przystanku Murcki Leśników. Łąka, którą wykorzystano do posadzenia krzewów, znajduje się na terenie dawnej leśniczówki i to właśnie leśniczy, Piotr Jaskóła, zasadził tu pierwsze krzewy w 2009 roku. Otoczona bukowymi lasami łąka, w oczach leśniczego wydawała się idealna do hodowli winorośli.

Skąd więc nazwa Giesche na terenie dzielnicy Murcki? Ano stąd, że właścicielem winnicy jest Fundacja Giesche, którą możecie znać z rewitalizacji Fabryki Porcelany oraz licznych inicjatyw.
Szczepy hodowane w Giesche to szczepy hybrydowe, stworzone, żeby lepiej znosić niższe temperatury. Znajdziecie wśród nich Solaris, Rondo, Cabernet Cortis, Monarch, czy Bolero. Nie sprawdził się za to Riesling – ale to i tak nie jest mój ulubiony szczep, więc mi nie żal. Między innymi ze względu na otoczenie – rezerwat przyrody, hodowla w Giesche to hodowla biodynamiczna. Nie stosuje się tu chemicznych środków ochrony ani nawozów.

Mi to nic nie mówi, ale gleby są piaszczysto – gliniaste, lekkie, kategorii V, a winorośle rosną na stoku południowym, o nachyleniu 8-12 procent, na wysokości ponad 300 m.n.p.m. Ciekawym faktem podzielił się z nami prowadzący. Wiecie dlaczego winorośl sadzi się na stoku? Ma to na celu chronienie upraw przed przymrozkami – zimne powietrze spływa w dół zbocza i dzięki temu ma mniejszy wpływ na stan roślin.
Zanim przejdziemy do wina – zapraszam na kilka słów dotyczących otoczenia winnicy.
SIĘGARNIA
Leśniczówka, na terenie której stworzono Winnicę Giesche to jedno z niewielu zabudowań Sięgarni, ostępu leśnego w Lasach Murckowskich. Nazwa miejsca pochodzi od słowa sięgarz, czyli smolarz – wypalacz węgla drzewnego. Na terenie dzisiejszej Sięgarni głównie produkowano węgiel na potrzeby kuźnicy w Jaroszowicach.
Sięgarnia to teren pierwszego, legendarnego, osadnictwa na tym terenie. Historia tego miejsca sięga średniowiecza. Tędy biegł trakt zwany Saltz Weg, Drogą Solną, który przechodził zboczem Wzgórza Wandy, a prowadził z Wieliczki i Bochni na zachód – Dolny Śląsk, przechodząc przez ziemię pszczyńską. Drugim ważnym traktem, który przecinał się z drogą solną przy Czarnej Studni, był szlak łączący Europę z Lewantem, azjatyckimi krajami wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego. Czarna Studnia, to według legendy miejsce, gdzie czarownica czyhała na świętego Klemensa z Ochrydy [patrona kościoła w Lędzinach na Klemensowej Górce], chcąc mu wyrwać serce.

Winnicę otaczają lasy bukowe Rezerwatu Lasy Murckowskie. Dotrzeć do niej można od strony trasy 86 autem lub autobusem, albo przez lasy rezerwatu, przez które prowadzą liczne szlaki rowerowe. Z Tychów rowerem to około 12 kilometrów w jedną stronę. Adres winnicy to Lędzińska 8, Katowice.
WINO
Aktualnie w winnicy produkuje się cztery wina – dwa białe [Cuvee i Solaris], różowe [Cuvee] i czerwone [Cuvee]. Produkuje, to za duże słowo, ponieważ winnica Giesche to jedynie miejsce, gdzie winogrona są hodowane i zbierane. Proces produkcji wina odbywa się w winnicy w Wieliczce pod okiem enolożki Agnieszki Rousseau. Dlaczego w Wieliczce? Ponieważ założycielem tej winnicy jest Piotr Jaskóła – leśniczy, który posadził pierwsze krzewy w Giesche. Win możecie spróbować w kilku katowickich restauracjach – bieżące informacje są zamieszczane na profilu winnicy.

Trzy z czterech win Giesche to wina Cuvee, czyli kupaże różnych szczepów. W każdym roku różnią się one proporcjami, czy nawet obecnością poszczególnych szczepów. Spowodowane jest to faktem, że każdy rok jest inny, a co za tym idzie, innej jakości i smaku winogrona rosną na krzewach. Białe wino Solaris, powstaje tylko i wyłącznie z winogron tego szczepu.
SPACER PO WINNICY GIESCHE
Spacer, w którym wzięliśmy udział był podzielony na dwie części.

Pierwsza część to był spacer po winnicy. Przechadzając się pomiędzy rzędami winorośli słuchaliśmy o tym, jakie szczepy są uprawiane w Giesche, jak wygląda uprawa. Słuchaliśmy o skocznych dzikach, które potrafią przeskoczyć ponad metrowe ogrodzenie, żeby dobrać się do owoców. I przez które na tymże ogrodzeniu trzeba wieszać szmatki nasączone skoncentrowanym zapachem niedźwiedzia, które śmierdzą okrutnie. O ptakach, które skradają się na piechotę w stronę krzewów, żeby spróbować winogron, ale nie stać się przy okazji posiłkiem mieszkających w rezerwacie ptaków drapieżnych.

Mogliśmy spróbować owoców z każdego ze szczepów. Albo sprawdzić poziom cukru w soku poszczególnych owoców. Ja przy okazji podpytałam o wskazówki, jak pielęgnować moje własne krzewy.
Każde nasze pytanie – o metody uprawy, produkcji wina, działania samej winnicy, doczekało się odpowiedzi. Niektóre po dziesięć razy. Widzieliście, że winorośl nie potrzebuje zupełnie podlewania? Korzenie krzewów sięgają po kilka metrów w głąb i w naszym klimacie spokojnie dają radę czerpać z wód gruntowych nawet w suchych okresach.


Druga część to była degustacja. Do spróbowania dostaliśmy każde z czterech win z zeszłorocznej produkcji – Cuvee Blanc, Solaris, Cuvee Rouge oraz Cuvee Rose. Opowiadała o nich sommelier – Marzena Czarnota. Rozmawialiśmy o nutach smakowych, zapachach, kolorach, ale też kulturze picia wina, food pairingu i wszelakich około winnych tematach. Degustację uzupełniały deski serów, owoców i orzechów, oraz pieczywo z piekarni również należącej do rodziny Giesche, a mieszczącej się w Fabryce Porcelany.

Chociaż smakowo wina z winnicy nie do końca mi pasowały, to nie wiem, czy można lepiej spędzać dzień wolny niż w otoczeniu zieleni, popijając chłodne wino i pogryzając sery przy okazji prowadząc ciekawą rozmowę. Więc jak będziecie mieli okazję – polecam uczestnictwo w kolejnych spacerach.
