Górska pętla z Bielska dla niezmotoryzowanych [i nie tylko]

Na Szyndzielnię chciałam się wybrać już dość dawno, przypomnieć sobie te rejony, tą górę i schronisko, które znałam z młodych lat. Ostatni raz byłam na Szyndzielni jako dwudziestoparolatka. W związku z tym, że na weekend w Tychach zapowiadali deszcze, sprawdzałam, gdzie w okolicy jest szansa na pogodę i padło właśnie na Bielsko. A skoro Bielsko, postanowiliśmy wejść na Szyndzielnię. Przy piwku w schronisku zdecydowaliśmy się iść dalej w kierunku Błatniej i zejść do Wapienicy, co dało nam ładną pętelkę.

Poniżej znajdziecie instrukcje jak dojechać, trasę i kilka zdjęć – jakbyście mieli ochotę powtórzyć naszą wycieczkę.

PĘTLA GÓRSKA Z BIELSKA PRZEZ SZYNDZIELNIĘ I BŁATNIĄ

Trasa naszej wycieczki rozpoczyna się na przystanku Szyndzielnia w Bielsku Białej. Kilkaset metrów dalej mijamy dolną stację kolejki górskiej i z jej prawej strony wchodzimy na szlak niebieski.

Pamiętacie ten kabaret Dańca o walce Gołoty, która zmieściła się w całości w Telexpresie? No więc Szyndzielnia, jak ten oponent Gołoty, nawet się nie przywitała i od razu w mordę – 45% w górę, zadyszka po dwóch krokach. Po czterech krokach odpinaliśmy nogawki spodni, bo duszno i gorąco.

Mapa naszej trasy. Jeżeli chcecie ją zobaczyć w aplikacji lub na stronie Mapa Turystyczna – KLIK

Oboje ewidentnie byliśmy tego dnia bez formy bardziej niż zwykle, więc przy pierwszej okazji uciekliśmy na szlak czerwony, czyli autostradę na Szyndzielnie. Szlak czerwony wiedzie wygodną, łagodnie wznoszącą się szeroką drogą – nie próbuje zabić, ani pognębić. Nim dotarliśmy do schroniska. Na tarasie z ładnym widokiem zjedliśmy kanapeczki.

Schronisko PTTK Szyndzielnia znajduje się na wysokości 1001 mentrów n.p.m. [szczyt Szyndzielni to 1028 m.n.p.m.]. Jest to pierwsze murowane schronisko w Beskidzie Śląskim, a powstało z inicjatywy niemieckiego Beskidenverein, organizacji, która w końcu XIX wieku zajmowała się turystyczną popularyzacją tych gór. Budowa schroniska rozpoczęła się w 1897 roku. Obok schroniska znajduje się założone w 1906 roku alpinarium.

zdjęcie: Wikipedia, Autorstwa Jerzy Opioła – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=133968163

Jak wspomniałam, mimo braku formy, postanowiliśmy iść dalej. Ruszyliśmy żółtym szlakiem, ale nie poszliśmy przez Schronisko Klimczok, tylko zboczyliśmy na czarny szlak łącznikowy kierując się od razu w stronę Błatniej. Ten, w przeciwieństwie do szlaku w stronę Klimczoka, był puściutki.

Widok z ruin schroniska na Trzech Kopcach

Wróciliśmy na żółty szlak i w miejscu, w którym znajdują się ruiny schroniska na Trzech Kopcach otworzył nam się widok na okolicę. Mogłabym się budzić z takim widokiem, albo popijać kawusię na tarasie. Schronisko powstało w latach trzydziestych XX wieku, a już w 1949 roku zostało rozebrane, po tym jak wcześniej ucierpiało w działaniach wojennych. W przeciwieństwie do schronisk na Szyndzielni, czy Klimczoku, schronisko na Trzech Kopcach chętnie witało u siebie turystów narodowości polskiej.

Pocztówka, schronisko Trzy Kopce, za: http://www.historia.beskidia.pl/1635_schroniska_gorskie_trzy_kopce_stare_zdjecie.html

Razem z żółtym szlakiem dotarliśmy do Błatniej. Na jej szczycie znajdziecie tron, a pod szczytem łąkę, na której można się wyłożyć podziwiając rozciągający się z niej widok.

Widok z Błatniej

My z leżenia pod Błatnią zrezygnowaliśmy, bo nadciągały dość nieciekawe chmury, i udaliśmy się prosto do schroniska, w którym zrobiliśmy sobie drugą przerwę. Jest tam tarasik widokowy, ale widoków żadnych nie było. Siedliśmy sobie na ławach na zewnątrz umieszczonych pod rozłożystymi drzewami, więc krótki deszczyk do nas się przebić nie zdołał.

Od schroniska pod Błatnią rozpoczęło się nasze zejście. Jego początkowa część – równoległa ze szlakiem żółtym, była OK, ale dalej szlak niebieski dał nam ostro popalić. Idący dość ostro w dół kamieniołom ciągnął się aż do zbiornika Wielka Łąka, gdzie na ostatnie pół godzinki [albo nawet nie tyle] przeszedł w łagodną ścieżkę wzdłuż Wapienicy.

JAK DOJECHAĆ I INNE TECHNIKALIA

Ta wycieczka nie wymagała od nas wczesnego wstawania. Na spokojnie złapaliśmy z Tychów pociąg do Bielska Białej Głównej odjeżdżający kilka minut przed dziewiątą rano. Rozkład sprawdzicie sobie na stronie PKP, a przejazd trwa około czterdziestu minut.

Po wyjściu z pociągu napiliśmy się kawki, a następnie przeszliśmy nad ulicą Warszawską, na jej drugą stronę, na przystanek autobusowy Bielsko-Biała Warszawska Dworzec. Autobus linii 8 pod Szyndzielnię, jeździ w weekendy raz, dwa razy na godzinę. Jego rozkład sprawdzicie na stronie. Możecie też pojechać autobusem linii 7 z przystanku Piastowska Dworzec.

Autobus podjeżdża prawie pod samą stację kolejki.

Niebieskim szlakiem od schroniska pod Błatnią zeszliśmy do Wapienicy – prosto na przystanek Wapienica Zapora, z którego odjeżdżają autobusy linii 16. Autobus zawiezie Was pod dworzec PKP Bielsko-Biała Główna. Możecie wysiąść na przystanku Piastowska Dworzec PKP, lub Warszawska Dworzec PKP.

My zdążyliśmy na autobus kilka minut przez dziewiętnastą. Planowaliśmy zdążyć na ten godzinę wcześniej, ale tak nam dopiekło zejście, że jakieś pół godziny przed końcem siedliśmy sobie na skraju szlaku odpocząć. Coś tam w lesie za nami chodziło – podejrzewam, że jakaś sarna. Przez jakiś czas byliśmy cicho nasłuchując i wypatrując zwierza i niestety jak w końcu Rysiek się odezwał, to spłoszyliśmy biednego zwierzaczka. Mam nadzieję, że nie połamał sobie żadnej nóżki.

W podanym przedziale czasowym mieliśmy sporo czasu na powolne człapanie, dwie dłuższe przerwy na popas i kilka mniejszych na zdjęcia i podziwianie widoków. Innym fajnym pomysłem na wypad w góry bez samochodu jest Pętla Najpiękniejszymi Halami Beskidu Żywieckiego.

Możesz również polubić