Travel,  Tychy

Tyski alfabet. Nowe Tychy od A do Z.

Często bywa tak, że mieszkając w jakimś mieście nie zauważamy jego urody, nie widzimy jak jest niezwykłe. Seria “Tyski alfabet. Nowe Tychy od A do Z” jest dla mnie szansą dojrzenia niezauważanych na co dzień szczegółów miasta, w którym mieszkam. Chodząc po uliczkach, wchodząc w osiedla, które do tej pory omijałam, a nawet spacerując uważniej po tych rejonach, w których byłam wielokrotnie, odkrywam ciekawe miejsca, zauważam przeoczane do tej pory szczegóły i smaczki.

“Tyski alfabet. Nowe Tychy od A do Z” jest też możliwością przedstawienia Tychów innym, zainteresowania ludzi tym miastem. Dzisiaj Tychy nie jawią się podróżnikom, jako warte odwiedzenia, a myślę, że są. Za projekty budynków i osiedli w Tychach odpowiadali doskonali architekci, którzy zdobywali i wciąż zdobywają nagrody za pracę w naszym mieście. Może wpisy tej serii pomogą chociaż jednej osobie nowej w Tychach odkryć ich urok?

Do tej pory Tychy – swego rodzaju żywe muzeum architektury powojennej – od socjalizmu do postmodernizmu – przyciągało głównie pasjonatów i studentów architektury, ale myślę, że dzieje się tu wiele w kierunku zainteresowania Tychami innych grup. I zachęcenia ludzi do pozostania, lub zamieszkania w Tychach.

Tychy Paprocany
Tychy, Paprocany.

Zapraszam Was na wycieczkę po tyskich osiedlach, które nazwane są literami alfabetu od A do Z. System ten miał swój początek na deskach architektów, którzy literami oznaczali projekty poszczególnych zespołów osiedlowych. Jak to bywa – najtrwalsze są prowizorki, więc ta tymczasowa nomenklatura przeszła do języka tyszan i została w końcu prawnie usankcjonowana. Teoretycznie do każdej z tych liter przypisane jest imię żeńskie – A, to Anna, B – Barbara, C – Celina, ale to rozbudowane nazewnictwo nie jest szczególnie popularne i spora część tyszan nie wie, jakie imię patronuje któremu osiedlu. Imieniem określa się Balbinę, Łucję, Stellę… I to chyba na tyle.

W system literowy wtłoczone zostało również nazewnictwo ulic wewnątrz osiedlowych. Na osiedlu A, ulice zaczynają się od litery a, na osiedlu M, od litery m. Są drobne wyjątki, ale ogólnie zachowana jest ta zasada. Również kluby osiedlowe noszą imiona patronek osiedli – na M jest klub Magdalena, na O – Olimpia, na R – Regina. Chociaż i tu mamy wyjątki – Orion, Uszatek, Tuptuś. Nie ma damskich imion – ale liter się trzymają 🙂

Tychy osiedle B
Tablica informacyjna – ulica Batorego na osiedlu B.

TYSKI ALFABET. NOWE TYCHY OD A DO Z

O czym będę pisać w tej serii? Cóż – tytuł mówi sam za siebie. W każdym z wpisów zabiorę Was na wycieczkę po jednym z osiedli Nowych Tychów. Zaczęłam alfabetycznie, ale nie jest powiedziane, że tak zostanie. Jak to często bywa, są osiedla o których pisze się łatwiej, i takie, nad którymi trzeba się trochę napracować. Osiedle A jest przykładem tych łatwiejszych. Często wspominane w publikacjach, opisane na blogach, pełne rzeźb, ozdób i ciekawostek architektonicznych – wpis pisał się sam. Są jednak osiedla – w głównej mierze te, które powstały w drugiej fazie budowania Nowych Tychów, którym brakuje jeszcze historii, na których na pierwszy rzut oka nie ma absolutnie nic interesującego i te będą na pewno sprawiać kłopot.

Mam nadzieję, że wyjdzie mi z tego cykl, który zainteresuje chociaż wąskie grono odbiorców i który, w jakiejś mierze, spełni moje założenia. Że komuś pomogę, kogoś zaciekawię, zainteresuję Tychami.

Jednak przede wszystkim mam nadzieję, że tymi wpisami uda mi się zmienić nieco percepcję Tychów jako miasta sypialni, bez duszy, historii i kultury, bez niczego wartego zobaczenia, zatrzymania się na chwilę.

BUDOWA NOWYCH TYCHÓW – ETAP PIERWSZY

Na początek kilka słów o tym jak powstawały Nowe Tychy.

Pomysł na rozbudowę Tychów [nie pierwszy w historii] powstał w roku czterdziestym dziewiątym podczas prac nad planem dla Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Konieczność deglomeracji GOP wymagała wytypowania miejsc, w które można by było przenieść część zakładów przemysłowych i ludności, a które znajdowałyby się blisko GOP i były z nim dobrze skomunikowane. Jednym z takich miejsc – miast-satelitów – były niewielkie wówczas, dziesięciotysięczne Tychy. Zielonym światłem była uchwała Prezydium Rządu z 4 października 1950 r.:

„W okresie planu 6-letniego rozbudować m. Tychy do rzędu miast około 30.000 mieszkańców […]. W planie perspektywicznym przewidzieć dalszą rozbudowę miasta Tychy do rzędu miast 100-tysięcznych z uwzględnieniem przejęcia części funkcji centralnych w stosunku do Centralnego Zagłębia Węglowego dla odciążenia Katowic”.

Projektantem pierwszego osiedla – socrealistycznego A, jak Anna – był Tadeusz Teodorowicz-Todorowski. Za wygląd kolejnych osiedli oraz planu generalnego miasta odpowiadali wyłonieni w konkursie Kazimierz Wejcher i Hanna Adamczewska [później Adamczewska-Wejchert]. Ów plan został zatwierdzony 19 marca 1953 roku. Wytyczono dwie główne osie nowego miasta. Oś wschód – zachód stanowi linia kolejowa umieszczona w wykopie. Natomiast z północy – od Parku Północnego, na południe – Park Południowy [a dalej las wokół Jeziora Paprocańskiego] poprowadzona została tak zwana Zielona Oś Miasta, składająca się głównie z Parków i zieleńców. Na osi północ-południe, w 1967 roku rozpoczęto budowę Urzędu Miasta [wtedy: Prezydium Miejskiej Rady Narodowej], który zaprojektowali Wacław Jaciow, Emilian Piasecki i Kazimierz Wejchert

Wokół miejsca przecięcia się obu osi, ograniczone przez główne ulice powstał kwadrat o boku około kilometra, w którym mieścić się miało centrum miasta. Czy tak się stało i tak zostało? Wbrew pozorom kwestia centrum Tychów nie jest łatwa i różne są opinie. Myślę jednak, że mogę zaryzykować teorię, iż większość mieszkańców Tychów umieści centrum Tychów wzdłuż ulicy Grota Roweckiego, czyli w zachodniej części obszaru wyznaczonego przez architektów.

Mapa osiedli Tychów
Plan ogólny miasta został w roku 1955 nagrodzony przez Komitet ds. Urbanistyki i Architektury nagrodą I stopnia
[plan ogólny miasta, fot. Kazimierz Wejchert – Nowe Tychy]

Z końcem roku 1950 zatwierdzono uchwałą plan rozbudowy miasta, a w latach 1951-59 oddano do użytku nowe mieszkania dla czterdziestu tysięcy mieszkańców. Mieszkania powstawały i od razu wprowadzali się do nich nowi lokatorzy. W archiwach muzeum miejskiego znajdziecie niejedno zdjęcie dzieciaków bawiących się na wykopach, czy wśród gruzu, życia toczącego się tuż obok powstających kolejnych budynków.

„Ależ to była przygoda! Rysowaliśmy coś na arkuszu, potem ktoś to zanosił na budowę, nagle setki ludzi zaczynało z tym planem pracować, w ruch szły maszyny i z naszego rysunku rósł budynek, a z budynków cała dzielnica. Huśtawka emocji – duma, że powstaje nasza budowla, ale i obawa, czy się nie pomyliłem w obliczeniach i dom się nie zawali. Koledzy w innych miejscach Polski mogli czuć frustrację, pracowali nad wieloma projektami, a tylko nieliczne realizowano. Nasze były natychmiast urzeczywistniane”.

Fragment wywiadu z architektem Andrzejem Czyżewskim

Ostatnie osiedle w północnej części Tychów – osiedle G – skończono budować w 1975 roku.

DRUGI ETAP BUDOWY TYCHÓW

Kiedy rozpoczęła się budowa nowego miasta i powstał wykop kolejowy – Stachowa Kępa znalazła się po jego południowej stronie, która do 1972 roku zachowała wiejski charakter. Wystarczyło przejść nowo zbudowanym mostem nad koleją [u wylotu dzisiejszej ulicy Grota Roweckiego], żeby znaleźć się w innym świecie – wśród pól, ze skowronkami śpiewającymi nad głową.

Maria Lipok-Bierwiaczonek, Tychy oczywiste i nieoczywiste.

Pierwsza część rozbudowy Tychów zatrzymała się na osi wschód – zachód wyznaczonej przez linię kolejową. W drugim etapie budowniczy przekroczyli tą linię. W latach 1972-73 rozpoczęto budowę osiedli M i H. Intensywną budowę Tychów skończono po roku 1982.

Na terenie powstającego w tej części rozbudowy osiedla N planowano stworzyć centrum Tychów. W miejscu, w którym dzisiaj znajduje się nieczynna stacja Tychy Miasto powstać miał dworzec centralny, a w jego bezpośrednim sąsiedztwie zabudowania centrum. Dzisiaj po tych planach pozostały ruiny rozpoczętej i nigdy nie ukończonej budowy. W jedynym ukończonym budynku mieści się przechodnia, część kolejnego została wchłonięta przez kościół św. Benedykta. Niedawno rozebrana część wisząca niebezpiecznie [ze względu na zły stan] nad chodnikiem wzdłuż alei Jana Pawła II miała być kawiarnią z niewątpliwie atrakcyjnym widokiem.

Wśród niezrealizowanych planów na tą część miasta znajdziemy również drugą oś zieloną, która miała prowadzić z osiedla R, poprzez Park Jaworek, osiedle M i dalej N, O aż po ulicę Paprocańską. Stworzono jedynie jej drugą połowę – za ulicą Dmowskiego. Na terenie Skałki powstać miał Uniwersytet oraz amfiteatr.

Mimo wielu niezrealizowanych planów osiedla powstawały, a na nich wiele ciekawych rozwiązań architektonicznych, o których poczytacie we wpisach dotyczących konkretnych osiedli.

A GDZIE STARE TYCHY?

Chociaż z opisów i zdjęć wydawać by się mogło, że Nowe Tychy powstały na pustym placu, to jednak nie jest to w żadnym stopniu bliskie prawdzie. Samo nazewnictwo – chociaż nigdy oficjalnie nie usankcjonowane – Nowe Tychy, świadczy o tym, że jakieś Tychy istnieć musiały wcześniej. I istniały. Chociaż Tychy do 1951 roku nie posiadały nigdy pełnych praw miejskich, to jednak, jako wieś, były dość niezwykłe. Większość z blisko 11 tysięcznej społeczności zamieszkującej Tychy przed rozbudową, utrzymywało się z pracy poza rolnictwem. A ich przodkowie zasiedlali te ziemie od czasów średniowiecza. Dwa browary – książęcy i obywatelski, fabryka celulozy – to duże przedsiębiorstwa produkcyjne, które też niekoniecznie kojarzą nam się z wsią. W Tychach był szpital, sierociniec, cztery szkoły powszechne, kino, gazownia i ośrodek rekreacyjny z basenem. Dworzec na linii Bielsko Katowice zapewniał dostęp do większych ośrodków.

Na terenie, na którym dzisiaj stoją zabudowana Nowych Tychów znajdowały się budynki mieszkalne i gospodarstwa tych, z dawnych mieszkańców miasta, którzy rolę uprawiali. Pierwsi osadnicy w nowym mieście na własne oczy widzieli, jak gospodarstwa te – jedno po drugim znikają, pożarte przez nowy twór. Do dzisiaj, na pierwszych osiedlach Nowych Tychów, można spotkać dawne zabudowania. Ceglane domy pozostawione pomiędzy blokami. Podobnie rzecz ma się z osiedlami W czy Z, które dawniej były częścią wsi Paprocany. Budowa Nowych Tychów dramatycznie zmieniła życie rodzimych mieszkańców miasta. Stąd często słyszy się opowieści o niesnaskach między ludnością starotyską, a napływową. Dziś ostały tylko echa tamtych animozji, a Ślązaka w Tychach uświadczyć trudno. Mozaiki popularne w przestrzeni miejskiej, można odczytywać jak analogie tyskiego społeczeństwa – miksu rdzennych mieszkańców i tych, którzy przyjechali tu z każdej strony kraju.

Mimo że przez kilkanaście lat [a szczerze mówiąc dłużej, bo jeszcze pamiętam w latach dziewięćdziesiątych dostawanie listów zaadresowanych do Nowych Tych] używano nazwy Nowe Tychy nie została ona nigdy usankcjonowana prawnie. Tychy pozostały Tychami. Za to nazwa Stare Tychy stała się nazwą dzielnicy obejmującej miejską część miasta sprzed rozbudowy.

MIESZKAŃCY NOWYCH TYCHÓW

Klucze do mieszkań, pierwszym mieszkańcom Nowych Tychów wręczono podczas pierwszomajowych uroczystości roku 1952. Mieszkania jeszcze bez gazu i centralnego ogrzewania, które doprowadzano później – wyposażone były w piece węglowe. Charakterystyczne dla pierwszej części rozbudowy Tychów było to, że mieszkańcy wprowadzali się niejako na czynny plac budowy.

Zabawa przy betoniarce, 1961r., fot. Andrzej Czyżewski, zbiory www.abc.tychy.pl

Dla mieszkańców pierwszego osiedla A ważną rolę grały znajdujące się obok tereny zielone. Stadion, który istniał już wcześniej, to kompleks z boiskami, basenem i restauracją, który zapewniał rozrywkę młodszym i starszym.

Wśród pierwszych rodzin zamieszkujących nowe osiedla wiele było rodzin górniczych, lub rodzin pracowników hut – do czego nawiązują rzeźby na placu Św. Anny, czy lampa górnicza na osiedlu A. W latach sześćdziesiątych sporą grupę nowych mieszkańców stanowili repatrianci ze wschodu. Kolejna duża migracja do Tychów spowodowana była budową Fabryki Samochodów Małolitrażowych. Sama należałam do tej ostatniej grupy. Moi rodzice przyjechali do Tychów skuszeni pracą na Fiacie, więc sporo moich dziecięcych wspomnień związana jest z zakładem – od spacerów wzdłuż ogrodzenia Fiata, po straszny okres strajku, kiedy rodzice tygodniami nie wychodzili do pracy, a zatem pilnowali nas dużo bardziej, po Dni Rodzinne Fiata i coroczne bożonarodzeniowe wręczanie paczek świątecznych na lodowisku. Nie mogę zapominać o koloniach w fiatowskich ośrodkach wypoczynkowych, dzięki którym odwiedziłam połowę polskiego wybrzeża.

W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych Tychy nazywane było “miastem dzieci”. Na terenie miasta osiedlało się wiele młodych małżeństw, więc przyrost naturalny, oraz liczba dzieci były wyjątkowo wysokie. Chociaż często brakowało czasu na urządzenie przestrzeni do zabawy, przez co dzieci bawiły się w wykopach i miejscach, gdzie ich obecność była może nieszczególnie bezpieczna, szkoły i przedszkola powstawały szybko na każdym nowym osiedlu.


ARTYKUŁY CYKLU:  osiedle A, osiedle B, osiedle C, osiedle D, osiedle E, osiedle F, osiedle G, osiedle H, osiedle I, osiedle J, osiedle K, osiedle L, osiedle Ł, osiedle M, osiedle N, osiedle O, osiedle P, osiedle R, osiedle S, osiedle T, osiedle U, osiedle W, osiedle Z

BIBLIOGRAFIA

Przy tworzeniu poszczególnych wpisów serii korzystałam z różnych źródeł – internetu, prasy, książek. Poniżej podaję dla tych, których temat bardziej interesuje, listę książek, do których udało mi się dotrzeć

Maria Lipok-Bierwiaczonek, Tychy oczywiste i nieoczywiste, Książęce ślady, dotknięcie sacrum i nowe miasto, Tychy 2015

Patryk Oczko, Tychy sztuka w przestrzeni miasta, Muzeum Miejskie w Tychach 2015